wtorek, 1 lipca 2014

One


Przeglądałam papiery niejakiego Louisa Tomlinsona. Członek jednego z najbardziej niebezpiecznych gangsterów w całej Kalifornii .  To dziwne że czasami przeraża mnie moja praca. Mieszkam dosłownie w lesie, w dość dużym
 domku z basenem i drzewem wyrastającym z tarasu. Od trzech lat tu mieszkam, jak uważa mój ojciec  tu będzie bezpieczniej niż w mieście. Ma racje do  jest w takim miejscu że czasami sama nie mogę tu trafić. Teraz gdy będę miała akcję muszę przenieść się do miasta wynająć jakieś mieszkanie w bloku i dać się porwać. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk telefonu leżącego na stoliku, wyświetlił się numer zastrzeżony czyli mój ojciec.
- dzień dobry Jade- usłyszałam głos mojego ojca
- dobry. Co się stało? Mieszkanie już jest?- zapytałam
-  tak mieszkanie już jest. Wysłaliśmy także twoje zdjęcia do jednego z nich. Jutro musisz być w mieszkaniu. Zabierz najpotrzebniejsze rzeczy do torebki i  cały czas  mniej ją przy sobie. Będziesz pracować razem z Emmą w restauracji. -  powiedział a mi zrobiło się niedobrze 
- jak myślisz ile będzie trwała ta akcja?- zapytałam
- myślę że jakieś trzy- cztery miesiące. Miejmy nadzieje że nikogo nie będziesz musiała zabijać-  nienawidzę  tego. Muszę kogoś zabić, to jest straszne.
 - będę tęsknić. Boże tato boję się. Znów się boję, chciała bym żyć jak normalna osoba. Czy proszę o tak dużo?- zapytałam. Usłyszałam jak wzdycha.
- Córciu dasz radę wierzę w ciebie i w twoje umiejętności. Także będę tęsknić ale damy radę. Powiem ci jedną rzecz którą miałem powiedzieć ci po akcji ale powiem teraz- zrobił przerwę, jakby myślał co powiedzieć - to jest twoja ostatnia misja, potem przenosimy cię na dział szkoleniowy- powiedział. To szok. Było to dziwne.
- n...naprawdę? Przenosicie mnie?- byłam szczęśliwa
- tak kokardko hahahaha widzisz teraz lepiej idź się pakuj. Muszę iść jeszcze załatwić kilka spraw ale zadzwonię. Pa kochanie- powiedział 
- pa tatusiu. Kocham Cię - powiedziałam z uśmiechem na twarzy i jestem pewna że mój tata również się uśmiechnął.
 - ja ciebie też- rozłączył się. Wstałam i poszłam po moją torebkę do której wpakowałam kilka gadżetów . Po dokładnym sprawdzeniu czy broń jest naładowana i sprawna spakowałam ją w dobrze ukrytą kieszonkę na samym dnie torby.  Posprawdzałam czy wszystko jest spakowane po czym udałam się do łazienki. Szybki prysznic i do spania. O czwartej muszę być gotowa.


  ** 03.30 nad ranem**

Obudziłam się. Szybko poszłam zjeść śniadanie i się ubrać. Gdy wykonałam wszystkie poranne czynności obeszłam cały do  sprawdzając czy wszystko jest pozamykane. Praktycznie w całym domku mam alarmy więc je po włączałam. Zasłoniłam okna  antywłamaniowymi roletami. Zakryłam również basen, pochowałam leżaki stoliki i inne rzeczy które były na zewnątrz. Równo o czwartej przyjechał samochód, zamknęłam  drzwi i bramę. Po czym ruszyliśmy . Droga nie zajęła nam dużo, jechałam razem z Emmą, Perrie i moim tatą. Wysiedliśmy. Każdy był spięty, nie wiedzieliśmy czy czasami nie widzimy się ostatni raz.
- Dziewczynki trzymajcie się, dzwońcie od czasu do czasu. - skinęłyśmy głowami. Emma odeszła od samochodu kierują się w stronę swojego domu. A my znów wsiedliśmy w samochód by po chwili znów z niego wysiąść.
- Jade, nic ci nie będzie wrócisz do nas- powiedziała Perrie po czym mnie przytuliła a ja odwzajemniłam uścisk.
- Nie płacz. Wiesz że wrócę zawsze wracam- odkleiłyśmy się od siebie
- Córciu dasz radę. Nie wiem co mam powiedzieć aby cię pocieszyć, dodać otuchy. Naprawdę nie wiem- powiedział
- Tato.... ważne że tu teraz ze mną jesteś. Nic nie musisz mówić- przytuliłam go dając całusa w policzek- na mnie już czas. Czasami sprawdźcie co dzieje się u mnie w domu. Będę tęsknić pa- odwróciłam się i weszłam do bloku, nie odwróciłam się wiedziałam że stali i patrzyli na mnie. Mieszkanko było proste i schludne. Podobało  mi się ale znacznie wolę mój dom. Zmęczona położyłam się spać.
-----------------------------------------------------------------------
Mamy pierwszy rozdział. Czekam na komentarze 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz